Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Łuk Warty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Łuk Warty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 maja 2016

Majówka - Stara Wieś - dzień 4

Ostatni dzień pobytu na majówce minął nam pod znakiem powolnego pakowania się i żegnania wszystkich wyjeżdżających osób. Nam się zbytnio nie spieszyło, więc mogliśmy spokojnie pożegnać wszystkich. Pierwsi przyjechaliśmy, ostatni wyjeżdżamy.

Zanim jednak przyszło nam wyjechać przedpołudnie spędziliśmy znów przy grillu oraz na grze z O. i T. w Dixit. Kiedy graliśmy zaczęło się chmurzyć. W pewnym momencie zaczęło również grzmieć. Burza jednak tylko nas trochę postraszyła i przeszła gdzieś obok nas, muskając nas tylko trochę deszczem.

Około 15, znów z B. ruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy. Po drodze mieliśmy jeszcze 2 krótkie postoje na parkingach i około 19 byliśmy już na miejscu. Majówka była bardzo udana! Trochę żal (przynajmniej mi), że nie mogłem choć na chwilę być nad Babantem, ale za to będę bardziej za nim tęsknił :).

poniedziałek, 2 maja 2016

Majówka - Stara Wieś - dzień 3

Dzień trzeci majówki to wielkie leniuchowanie. W zasadzie przez cały dzień zajmowaliśmy się nic nie robieniem. Ja poszedłem sobie rano na basen i jacuzzi. Tym razem to T. musiała na mnie czekać z Łezką. Za to później role się odwróciły, bo T. wykupiła sobie masaż. Czekałem na Nią przy apartamencie Ł., czyli mniej więcej w połowie drogi do naszego domku. Załapałem się na pyszne racuszki z owocami. 

Po powrocie T. z masażu pojechaliśmy na chwilę do Biedronki w Działoszynie, zakupić brakujący nam asortyment. Później siedzieliśmy przy grillu oraz graliśmy w Dixit. A wieczorem znów poszliśmy grillować do Ł. Przez cały dzień była piękna pogoda!

niedziela, 1 maja 2016

Majówka - Stara Wieś - dzień 2

Wielki Łuk Warty można dobrze poznać płynąc kajakiem. Rzeka w porze wiosennej nadaje się znakomicie do spływów, miejscami jest zaskakująco płytka (w wielu miejscach łatwo ją pokonać bez zamoczenia bielizny), a nurt spokojny. Polecaną trasą jest odcinek z Działoszyna do ośrodka w Starej Wsi lub dalej do ośrodka Związku Harcerstwa Polskiego "Nadwarciański Gród" w Załęczu Wielkim. Cała trasa to kilkanaście kilometrów i można pokonać ją w około 3 godziny, zbytnio się nie spiesząc.

Idąc za tą radą wybraliśmy się dzisiaj właśnie na spływ kajakowy. Niestety na kajaki wybrałem się tylko ja z Łezką, bo T. nie chciała być z nikim innym w kajaku i dlatego wolała zostać w ośrodku i oddać się w tym czasie słodkiemu lenistwu.

Spływ rozpoczęliśmy w Działoszynie, dokąd musieliśmy podjechać samochodami. Mieliśmy do dyspozycji 10 kajaków. Ekipa więc liczyła 18 osób + pies (jedna osoba płynęła kajakiem sama). Spływ minął nam spokojnie, przy przepięknej pogodzie. Po drodze mieliśmy jeden postój we wsi Bobrowniki, gdzie uzupełniliśmy zapasy płynów, zaznajomiliśmy się z miejscowymi i ich folklorem i popłynęliśmy dalej.

Po przybyciu do ośrodka oddaliśmy się grillowaniu, w końcu zbliżała się pora obiadowa. Po obiedzie odbył się wielki Solistowy mecz w siatkówkę. Po nim T. poszła sobie na basen i jacuzzi, a ja czekałem na Nią z Łezką na zewnątrz.

Wieczór spędziliśmy przy apartamencie Ł., na wspólnym grillowaniu, długich rozmowach, tańczeniu i ogólnej integracji. 

sobota, 30 kwietnia 2016

Majówka - Stara Wieś - dzień 1

W tym roku po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie spędziłem majówki nad Babantem. Wraz z T. i "Solistami" wybraliśmy się na majówkę do Załęczańskiego Parku Krajobrazowego nad Wielki Łuk Warty. Na swoją miejscówkę wybraliśmy przepięknie położony ośrodek wypoczynkowy Stara Wieś, położony nad samym brzegiem Warty, we wsi o tej samej nazwie.

"Pomiędzy Działoszynem a Wieluniem, na obszarze Załęczańskiego Parku Krajobrazowego przebiega granica typów krajobrazów. Falista wyżyna przechodzi tu w nizinne równiny. Na północnych peryferiach Jury Krakowsko-Częstochowskiej skały wapienne najczęściej skryte są pod okrywą osadów polodowcowych. Tylko gdzieniegdzie pojawiają się jeszcze skaliste ostańce czy wapienne wzgórza, które przypominają o starszym, po części mezozoicznym rodowodzie krajobrazu. Osią parku jest dolina Warty. Rzeka mijając Działoszyn płynie początkowo na zachód, pod Kępowizną skręca zdecydowanie ku północy, by kilka kilometrów dalej zawrócić na wschód. Wielki Łuk Warty należy do najpiękniejszych przełomowych odcinków dolin rzecznych w naszym kraju.

Pod Bobrownikami rzeka nie dała się powstrzymać jak pod Kępowizną - wcięła się w podłoże na głębokość 30-60 m. Nie powstał w tym miejscu kanion o górskim charakterze, ale w stokach doliny widać całkiem spore skałki - Górę św. Genowefy i górę Wapiennik, rozcięte przez Prawartę zasilaną wodami topniejącego lądolodu.

Niezwykle ciekawym miejscem w Załęczańskim Parku Krajobrazowym jest rezerwat geologiczny "Węże" obejmujący górę Zelce. Na szczycie dominuje krajobraz jurajski - widać wapienne skałki z wyraźnymi śladami krasowienia (żłobki, rowki i szczeliny). Góra jest dziurawa niczym ser szwajcarski - w 1934 r. geolog prof. Jan Samsonowicz, badając Zelce, odkrył tutejsze jaskinie. Jedną nazwano jego nazwiskiem, inne noszą nazwy Mała, Za Kratą, Stalagmitowa. Ostatnia z nich była niegdyś udostępniona do zwiedzania - pod wiatą znajduje się pionowy otwór wejściowy z metalową drabiną. Zejście na dół może być niebezpieczne. Nie ma tu wielkich sal z bogactwem lśniących stalaktytów i stalagmitów - szata naciekowa już dawno została zniszczona przez poszukiwaczy szpatu (kalcytu)."

Z Warszawy zabraliśmy ze sobą B. Wyjechaliśmy około godziny 8 rano. Trochę obawialiśmy się o pogodę, gdyż prognozy na majówkę nie były zbyt optymistyczne. Na miejsce dojechaliśmy już koło 11. Byliśmy pierwszymi "Solistami" na miejscu, ale nie musieliśmy czekać na klucze do domków, gdyż B. była jedną z organizatorek tego wyjazdu. Mieliśmy więc możliwość wybrania sobie najlepszego, naszym zdaniem domku. Choć wszystkie były identyczne, wybraliśmy najbardziej skrajnie położony, żeby Łezka, którą ze sobą zabraliśmy, miała najwięcej miejsca do biegania za piłką!

Prognozy na szczęście nie sprawdziły się i świeciło piękne słoneczko. Po rozpakowaniu się wyjęliśmy więc sobie leżaczki przed domek i wygrzewając się na słońcu, przy piwku, witaliśmy kolejnych przyjeżdżających gości. Do naszego domku dołączyli jeszcze O. i T. oraz później M. i A.

Wieczorem, gdy już wszyscy dojechali na miejsce (a było nas ponad 30 osób), odbyło się integracyjne ognisko z kiełbaskami i nie tylko. Przy dobrym jedzeniu i super zabawie spędziliśmy czas do późnych godzin wieczornych, a niektórzy nawet do nocnych...